Kiedyś szukałam szczęścia.
Kiedyś ale nie było to znowu aż tak całkiem dawno…
Jestem osobą pamiętliwą i pamiętam jakbym szukała go jeszcze wczoraj.
Szukałam go długo i nie mogłam znaleźc.
Już myślałam,ze nigdy go nie znajdę jednak w najmniej oczekiwanym momencie się zjawiło.
Czym dla mnie jest szczęście???
Na pewno nie uśmiechem lecz miejscem.
Moim miejscem na tym świecie.
Miejsce,w którym wydeptałam sobie drogi.moje drogi,po których nikt inny nie deptał…
Znalazłam to szczęście ale w każdej chwili mogę je stracic.
Już miesiąc temu myślałam,ze utraciłam je na zawsze.
Gdzie jest moje szczęście???
Gdzieś gdzie mogę dotknąc nieba.
To NADODRZE.
Moje niebo na Ziemi…
Wrocław.
Wielkie miasto gdzie niebo przesłaniają bloki i blokowiska.
Kwitnie tam las bloków i osiedli.
Spaliny ze samochodów zanieczyszczają powietrze.
Ludzie aby odetchnąc świeżym powietrzem muszą wyjeżdżac za miasto.
Czy tyle ile oni widują świeże powietrze i nieskazitelne tereny,piękną przyrodę to czy oni wiedzą czym jest szczęście z tego co się posiada???
Nie nawidzę wielkich miast.
Nie nawidzę Wrocławia.
Niestety-w tym wielkim mieście leży mój kawałek Nieba,NADODRZE.
Znalazł się tam jakimś cudem ale tam widzę na tym Nadodrzu czystew i piękne NIEBO.
Na wzniesieniu na drugim albo pierwszym peronie widac wyraźnie niebo.
Takie czyste i wolne od spalin.
Prawdziwy RAJ NA ZIEMI…
Niebo…