Są takie chwile kiedy chce mi się płakac…
Tak po prostu-bez wyraźnego powodu.A jeśli nawet jakiś powód jest to płaczę od razu.
Czasem płaczę,ponieważ utwór Trance czy Techno akurat smutno zabrzmiał lub wzbudził we mnie tęsknotę.Za tym co było i nie wróci…
Nawet kiedy jestem szczęśliwa to płaczę.Ze szczęścia.
Są też chwile kiedy płaczę z tęsknoty.Za kim???Za czym???Za dawnymi czasami.Za tym co było piękne a nie wróci.To jest prawdziwa tęsknota.
Czy ja tęsknię za kimś???Raczej nie ale tęsknię za niektórymi utworami Techno,których dawno nie słyszałam.A co do tęsknoty za kimś to czy można tęsknic za kimś kogo się dobrze nie zna???Bo jeśli tak to jednak za kimś tęsknię…
Dosyc zagadkowo piszę…
Jest dzień.Mgła zaczyna się rozchodzic.Mgła bijąca od Odry,która otacza Nadodrze.
Jest jesień.Liście zaczynają opadac a te,które jeszcze tam pozostały mienią się czerwienią i żółcią.Opadłe liście na torach Nadodrza tworzą coś w rodzaju dywanu,po którym przejeżdża pociąg jak aktor idący po czerwonym dywanie.
Są takie,chwile,że aż zbiera mi się na płacz.Z tęskonty za dawnymi czasami…Spędzonymi na Nadodrzu.