Dziś sprawdzałam maila i nareszcie znalazłam tam odpowiedź od mojej przyjaciółki-Dagmary,która była moją przyjaciółką kiedy byłam w wieczorowej szkole w Ostrowie Wielkopolskim zanim trafiłam na Nadodrze w 2004 roku.Jak ja się ucieszyłam XD!!!
Dawno mi nie odpisywała ale jak się okazało to było spowodowane tym,że nie miała dostępu do internetu.
No i tak przypomniały mi się dawne czasy kiedy to odprowadzała mnie na pociąg do Twardogóry i gadałyśmy godzinami o różnych babskich sprawach.Jak ja tęsknię za tymi chwilami…
Co do Michalinki W. to nie wiedziałam wtedy,że takowa po tym świecie chodzi i tym bardziej nie znałam Karinki G. ani Wrocławia a Nadodrze wtedy znałam z obrazków i z tego jak ze 2 razy byłam tam szukac mojego korespondencyjnego kolegi-Pawła,ponieważ mieszkał na Trzebnickiej.
Jedynymi słowy-nie interesowało mnie wtedy co się dzieje na Nadodrzu ani co ja tam będę robic a jedyne kogo wtedy kochałam to był Autopsjusz i cierpiałam po stracie Cyanide.
Wtedy właśnie mijał rok odkąd się urodziła i odkąd umarła…
Cyanide.Musicie wiedziec,że od chwili 15 marca 2005 roku nie byłam wcale w Ostrowie Wielkopolskim.Na Nadodrzu zaczęłam szukac szczęścia i je znalazłam.Wówczas nie wiedziałam,że je kiedykolwiek znajdę a już na pewno nie na Nadodrzu i to był przypadek,że je tam znalazłam…
Nie mam zamiaru wracac do Ostrowa Wielkopolskiego.Dlaczego???Bo to budzi moje żywe wspomnienia o Cyanide a ja nie chcę znowu czuc tego co kiedyś gdy tęskniłam za nią i do dziś tęsknię…
Nie mogę stanąc przed lustrem i powiedziec sobie:”Jestem dobrym człowiekiem…”,ponieważ nie mam czystego serca i na dodatek gdybym była mądrzejsza i dojrzalsza nie starciłabym Cyanide i miałabym szansę by zbudowac z Autopsjuszem szczęśliwy związek…