Nie zdążyłam jeszcze opisac tego jak to rok temu,daty 21 listopada w środę jechałam na zajęcia.Pierwszą lekcją był mój ulubiony przedmiot-socjologia.Na dodatek były to ćwiczenia,na których obecnośc jest sprawdzana!!!Rano byłam w takim nastroju,że słuchałam Above&Beyond-Home no i płakałam za Michaliną W.,ze nie chce się ze mną pogodzic.To zajęło mi dużo czasu ale myslałam,że 5 minut opóźnienia nie sprawi różnicy a na pociąg zdążę.Jednak niestety spóźniłam się na pociąg,który był o godzinie 7:02 więc wsiadłam w tego,który jechał o 9:20 i był pociągiem pospiesznym.
Zajęcia miałam na godzinę 9:40 to i tak wiedziałam,że nie zdążę zajechac punktualnie.
Mimo wszystko liczyłam naszczęście.Po tym jak zajechałam pociągiem na Nadodrze była godzina 10:00 i musiałam wsiąśc w tramwaj.Kiedy jechałam tramwajem jeszcze do tego na gapę bo nie kupiłam bietu bo mi szkoda kasy i cały czas się modliłam o to aby mnie nie złapali to nagle na przystanku na rynku do wagonu wchodzi motorniczy.Juz się wystraszyłam,że będzie sprawdzał bilety i w ostatniej chwili chciałam zwiewac póki drzwi otwarte ale nagle powiedział:”Tramwaj zmienia trasę,ponieważ poprzedni tramwaj potrącił pieszego i musimy zrobic objazd!!!”.Tak więc objazd był mi nie pod drodze więc z rynku musiałam iśc na pieszo na moją uczelnię!!!Zanim doszłam na zajęcia to już prawie się skończyły ale już przy wejściu zaskoczyłam całą grupę i wykładowczynię bo wiedziałam o czym rozmawiają i znałam się w temacie:)))
Przygoda była niezła ale od tamtej pory za to zamiast mnie zaczęło sie PKP spóźniac przez to,że gdzieś tam za Twardogórą na Bukowicach wykoleiła się towarówka i naprawiali tory i od tamtej pory wściekałam się na PKP:)))