Tydzień temu obiecałam sobie,że jeżeli mój stan zdrowia nie zmieni się do następnego piątku,który już był przed wczoraj to pójdę z tym do lekarza.Jednak w ten czwartek mój stan zdrowia zaczął się poprawiac ale nie na długo bo w piątek znowu dolegliwości powróciły i dziś i wczoraj nawet się nasiliły.Jeszcze jakoś żyje ale racjonalne wytłumaczenie co to za choroba i jak mogłam na nią zapaśc szukam po mądrych księgach co mi i tak nic nie dają!!!
Zastanawiam się czy to nie jest wynik i następstwo tego jak to daty 18 listopada bawiłam się w Sybirankę bo ubrałam się wyjątkowo „ciepło”i czy to wtedy mogłam sama siebie tak załatwic a wymarzłam porządnie!!!
Zastanawiam się też czy to może byc wina tego,że jestem meteopatką,poniewaz w dniu,w którym to się zaczęło zaczął padac pierwszy w tym roku śnieg więc tu szukam tłumaczenia!!!
Kąpię się już od ponad tygodnia nad wanną bo boję się,że zasłąbne we wannie a ciepła woda nie działa na mnie dobrze a już kiedyś zemdlałam podczas kąpieli!!!
Zastanawiam się czy ja aby na pewno nie „choduję sobie”tej choroby,ponieważ nie robię nic aby to zmienic i czekam az samo mi przeminie a myślałam,że nie potrwa to dłużej niż tydzień ale się pomyliłam i już to trwa 10 dni!!!
Czy samo minie czy nie???Jeszcze poczekam drugi tydzień.Jeżeli nie to nie wiem co wtedy,ponieważ nie mam zamiaru odwiedzac znachora,który przepisze mi jakies durne leki albo może jakbym miała raka to da mi skierowanie na operację i będę leżała na stole!!!
Od dziś podobnie jak z nawracającymi pękającymi stopami,powtarzam sobie aby choroba odeszła odemnie i robię wszystko aby się jej pozbyc po dobroci bo jak nie to znajdą się inne metody!!!
Apetyt niestaty to ja mam ale wolałabym go nie miec bo wtedy bym schudła a nie obrzerała się:
-Zostaw coś dla mnie!!!-powiedział kolega.
-Mmmm.Palce lizać.-odpowiedziałam.
Żałuję,że się tak obżeram!!!Potem jestem ociężała i nie moge myślec po ludzku a jak to się pięknie mawiało:
„Pełny żołądek niechętnie studiuje!!!”