Daty 25 listopada 2008 roku z samego rana już zaraz po wiadomościach około godziny 4:02 przywitało mnie LOOPO INC-Cold Mountain i napełniło mnie radością na cały dzień,jednak ten dzień nie był wcale dla mnie taki pomyślny:(((
Tego dnia nie mieliśmy pierwszej lekcji o godzinie 9:40 a mieliśmy miec z jakims nowym wykładowcą,który podobno jest bardzo przystojny i juz myślałam o tym jakby go tu poderwac ale się nie udało bo zachorował i nie przyjechał!!!Tak więc nie wiedziałam co mam robic przez ten czas więc poszłam najpierw do biblioteki uczelnianej gdzie ściągałam sobie obrazki z Witch a potem postanowiłam,że pojadę po bluzkę z czaszką(podobną do tej co ma mój Florian),którą na rynku kazałam odłożyc.I pojechałam ale niestety sklep pomimo iż jest czynny od 10 a była już prawie 11 był zamknięty!!!Ta sprzedawczyni bluzek zawsze jest taka niepunktualna i życze jej aby ją zwolnili o ile to nie jest jej własny sklep!!!
Obraziłam się na nią!!!
Przez samo to,że za długo trwał mój wypad na rynbek po bluzkę straciłam pół lekcji przez to spóźnienie a wykładowca wpisał mi nieobecnośc na zajęciach!!!Wściekłam się ale za to pojechałam jeszcze raz po skończeniu tej lekcji po tę bluzke i już wtedy sklep był czynny i okrzyczałam tak mocno tę sprzedawczynię,że nie pomoże jej „przepraszam”!!!Na następną lekcję też się spóźniłam ale na szczęście wykładowca był bardziej wyrozumiały ale zwrócił mi uwagę czemu ja tak sobie przychodzę o której chcę!!!
Nie moja to wina,pozatym miałam swoje powody!!!Lekcja się dłużyła az w końcu jak zwykle o godzinie 14:30 skończyłam zajęcia i o 14:40 wsiadłam w tramwaj linii „14”,który miał mnie zawieśc na Nadodrze.Już myślałam,że zdążę na pociąg,który miał mnie zawieśc do domu o godzinie 15:00 ale nagle kiedy dojeżdżałam tramwajem do PDT i chciałam właśnie usiąśc bo miejsce się zwolniło i wyjąc sobie moją świeżo kupioną bluzkę,która jest podobna do tej jaką miał na sobie Florian grając w U60311 daty 11 maja 2007 az tu nagle coś trzasnęło!!!
Myślałam,że to tylko gwałtowne przychamowanie ale jak sie później okazało to motorniczy stłukł lusterko jakiejś babie,która mu się wepchała swoim autem i była stłuczka!!!Dobrze,że nic nikomu się nie stało ale przez samo to opóźnienie już nie zdążyłam na pociąg do domu!!!
Klnęłam jak szalona i już myślałam,że komuś tutaj w tym tramwaju ryja obtłukę a na motorniczego krzyczałam,że chyba jest pijany!!!
Ja pierd*lę!!!Kiedy ludzie wysiadali z tramwaju ja też wysiadłam i resztę szłam na nogach cała wkurzona,że nie dojade do do domu a już powinnam siedziec w pociągu i jechac do domu!!!
Kiedy zaszłam na nogach na Nadodrze to musiałam się gapic jak się zapalają wszystkie lampy na Nadodrzu i czekac na 16:10 kiedy nadjedzie mój ostatni pociąg!!!Koszmar!!!