Autorytet-to słowo jest dla mnie bardzo ważne.Za autorytet obieram sobie przeważnie samych męzczyzn,ponieważ imponują mi no i jest też do kogo powzdychac:)))Ale nigdy w życiu nie chciałabym miec za autorytet kobiety jeszcze do tego takiej,która jest żoną,matką a już o zgrozo kochanką!!!
Chodzi mi tu dokładnie o kobiecą psychikę no i kobieta rozczula się na widok śmiedzącego bachora we wózku i nie potrafi podnieśc sama cięzkiej szafy oraz miewa humorki!!!Także kobiety,która w całości poświęca się rodzinie czy ma uposledzone dziecko,które wychowuje no i angażuje się w jego edukację oraz chce aby żyło normalnie!!!
W 2003 roku czytałam w gazecie „Duży format”,która jest dodatkiem do jakiejś innej gazety,taki artykuł, który nosił tytuł „Żyletka”.Opowiadał on o kobiecie, która urodziła córkę-Marysię.Dziewczynka miała porażenie mózgowe ale jej matka chciała aby zyła normalnie.Woziła ją po lekarzach i poddawała jakims zabiegom,rehabilitacją oraz operacją,które miały na celu korygowanie jej wad.W końcu dziewczynka mogła jako 7 latka zacząc uczęszczac do normalnej szkoły i uczyła się dobrze.Jako nastolatka,Marysia przechodziła jakąś skomplikowaną operację czaszki,po której rana niewłaściwie się zagoliła i zbierała się tam ropa ale jej matka cały czas była przy niej i ją wspierała.Po kolejnym zabiegu poszło wszystko dobrze a matka i córka przetrwały w życiu bardzo wiele.I wydawac by się mogło,że ta kobieta jest silna psychicznie i poświęciła wszystko by jej córka z porażeniem mózgowym mogła życ normalnie gdyby nie któregoś dnia przed maturą Marysi,jej matka sięgnęła po żyletkę i podcięła nie tylko żyły sobie ale i Marysi!!!
No i pote był tam pod artykułem komentarz psychologa,że ludzie,którzy dużo przeżyli mają dosyc czasem tego świata i nadmiaru doświadczeń i ta matka już nie mogła oraz,że chciała wziąśc swoją córkę ze sobą na tamten świat więc także jej podcięła żyły…
Artykuł skończył się tak,że ktoś zadzwonił po pogotowie bo usłyszał krzyki i odratowano je obydwie.Teraz matka Marysi zbiera poeniądze na laserowe usuwanie ran u siebie i Marysi.
Tak więc jak widzicie ta kobieta nie była silna psychicznie.Akurat wtedy kiedy już tak dużo osiągnęła i do tego nie dla siebie tylko dla córki to zachciało jej się umierac i iśc na tamten świat!!!
Jedyną kobietą,którą mogłabym nazwac autorytetem jest Danuta „Inka” Siedzikówna,ponieważ podczas terroru stalinowskiego będąc w areszcie nie wydała swoich sprzymierzeńców wrogowi i mając tylko 17 lat wybrała śmierc zamiast śmierci kilku innych ludzi.Sama powiedziała,że ona jedna zginie niż jej przyjaciele z AK tak więc w pełni ona jedyna jako kobieta zasługuje sobie u mnie na miano „autorytetu”czy „idolki”:)))
Tak więc dla mnie kobieta nigdy nie będzie autorytetem chyba,że małym wyjątkiem jest Inka no i niech będą dziewczyny z Witch czy Winx:)))