18 listopada 2008-NIE ZDAŁAM!!!

W szkole kiedy zajechałam było „pięknie”, „fajnie”i tak „superancko”,że aby pokonoac stres musiałam się objeśc i przytyłam chyba z półtorej kilo!!!
Najpierw na dobry początek dokuczali mi w klasie i śmiali sie z mojej xywki „Kouichi”i powiedzieli,że ten kto się tak nazywał i jeszcze mnie chciał był chyba albo wariatem albo sobie go wymyśliłam!!!
Na przedmiocie o nazwie Wewnętrzne systemy polityczne mówiliśmy o tym,czy aby na pewno bin Laden nie jest wymyśoną postacią bo ja to możliwe aby ktoś tak się ukrył,że nawet królewski wywiad nie potrafi go odnaleźc a jego zdjęcia mogą byc już nieaktualne.Według mnie Bin Laden jeżeli naprawdę taki istnieje to jest bardzo inteligentny,ze tak długo potafi się ukrywac przed światem po zamachu.
No i po Wewnętrznych systemach politycznych mięliśmy Myśl Polityczną,podczas której był niezapowiedziany sprawdzian!!!Już na przerwie pierwsza grupa ostrzegała mnie przed sprawdzianem ale co mi tam.I tak nie zdałąm i powiedziałam,że jak nie zdam to się zabiję i prosiłam aby mnie pochowano wszędzie aby nie na Nadodrzu!!!Tak więc wykładowca powiedział, że rozsypie moje prochy na Wzgórzu Anders’a i jak będzie miał zajęcia to będzie patrzył przez okno na to Wzgórze i powie sobie w duchu,ze tam spoczywają prochy Flory i lataja jej atomy.No to klasa śmiała się ze mnie,że jaby tam jakieś drzewo wyrosło to co by zrobił i tak to juz ostało,ze mnie tam pochowają.
Wiem,że już rok temu pisałam tu,że mam raka żołądka i umieram ale na szczęscie okazało się to tylko zwykłą niestrawnością spowodowaną stresem.Teraz to ja na pewno ma stres bo nie zdałam i nie jest mi do śmiechu!!!
Pytania były takie:
1)Rozwój teorii suwerenności państwa w doktrynie monarchii narodowej.
2)Awerroizm łaciński.
Nic z tego nie rozumiałam i tak samo ciemna jestem do dziś!!!

Dziś,teraz kiedy to piszę po 2 w nocy dnia nastepnego to pocieszam się utworem Techno:
DJ Shah feat.Adrina Thorpe-Back to you
i tam sa takie słowa jak
„Where You are-is all i want to be…”
czyli
„gdziekolwiek jesteś-tam ja chcę byc”
a dokładnie odzwierciedla to mój obecny stan a sam tytuł-
„Back to you”oznacza „Powrót do Ciebie”.
W moim przypadku to nawet nie ma mowy o powrocie do kogoś kto mnie nawet nie zna osobiście a innego nie chcę.
Jeszcze sobie tu zaraz przytoczę utwór Star U Star Me-A Place In My Heart i tytuł tego utworu oznacza „miejsce w moim sercu”.
Tak więc czy ja zamiast się uczyc bo mam jeszcze trochę tego no i zrobienie dwóch referatów to czy ja przypadkiem nie słucham tylko Techno zamiast w końcu się nauczyc???
Ale po co mam się uczyc skoro i tak nie zdam???
Aby strata czasu i tyle!!!

18 listopada 2008-wywieziono mnie na Sybir!!!

W ten sposób daty 18 listopada 2008 roku nawet nie zauważyłam,że weszłam do przygody.
Po drodze czułam,że marzłam ale wytrzymałam bo wiedziałam,że juz wkrótce będę siedziała w środku ciepłego pociągu.Kiedy zaszłam na stację to jakoś w oczy od razu rzuciło mi się,że czekam tylko ja i jeszcze jakiś facet.Zapytałam się go czy pociąg nie jedzie dzisiaj a on mi powiedział, że nie wie.Czekałam dalej na pociąg ale o tej godzinie co miał jechac nie jechał.Za to zapowiadano kiedy już była godzina przyjazdu,że jest opóźniony około 25 minut od planowanego przyjazdu.
No nie!!!Już się wsciekałąm bo byłam tak „lekko ubrana”,że w tym stroju chętnie by mi pozwolili grac na Sunrise Festival lub na Ibizie!!!Naprawdę tak się „ciepło”ubrałam”.
Byłam wścieknięta na PKP.To juz nie pierwszy raz tak się zdarza.Wtedy był wtorek.Wtorek jest jedynym dniem,w którym mogę iśc do portu na Nadodrze bo mam na to czas bo w inne dni to albo mam na 8 rano albo na 13(w poniedziałki język angielski).Tak więc jeżeli pociąg zajedzie z opóźnieniem to ja na pewno zdążę i do portu i na 9:40 do szkoły!!!Tak więc nie zdążę i to mnie dobijało!!!
Szukałąm w międzyczasie jekiegoś miejsca na stacji do schornienia się przed zimnem.Nie wiedziałąm tylko czy mam iśc gdzieś do jakiegoś sklepu czy schowac się jak bezdomna na czyjejs klatce schodowej.Chciałam wybrac tę drugą opcje bo bloków w pobliżu nie brakuje ale w ostatniej chwili upatrzyłam sobie ciepły kąt pod ścianą na stacji kolejowej.Stałam tam a obok mnie stanęła też starsza kobieta więc zagadałam, że tylko tyle nam zostało przez to PKP-chowac się jak szczury do dziury.
W międzyczasie skoro było tak zimno jak na Syberii to zaczęłam bawic się w to,że mnie wywożą na Sybir.Wyobrażałam sobie,że jadę wagonem podczas wywozu.No właśnie-wagonem.W wagonie to chociaż jeszcze mięli ciepło a nie to co ja na dworze i musiałam sobie wyobrażac,że jadę wagonem w wywozie na Sybir!!!I pomyślałam sobie,że dobrze,że Rosjanie podczas wywozu na Sybir mięli jeszcze to serce,że nie kazali iśc wyzożonym na włąsnych nogach na Sybir jak podczas pielgrzymki i to az tyle kilometrów boso i w piżamach chcociaż mogliby byc do tego zdolni ale dobrze,że chociaz zapewnili im transport w postaci wagonów.
No i wyobrażałąm sobie,że jestem Sybiranką ale niestety mimo zapowiedzi,że pociąg jest opóźniony o 25 minut jeszcze nie nadjeżdżał.
Tak więc jakby mnie naprawdę wywieźli na Syberię!!!Dopiero po około 35 minutach pociąg przyjechał.W Niemczech jest coś takiego,że jak pociąg ma duże opóźnienie to zwracają cene biletu nawet o połowę a nie to co u nas a PKP by nawet własną matkę sprzedało!!!
Kiedy wsiadłam do pociągu i konduktor poprosił mnie o bilet to mu wykrzyczałam,ze jak jest tak mądry to niech mi sprzeda bilet za póół ceny za to opóźnienie!!!Co ciekawe on mi odpowiedział,że pociąg nie ma opóźnienia od obowiązuje rozkład tymczasowy do 21 listopada i tak będzie.
To z jakiej racji zapowiadają,że pociąg jest opóźniny!!!???Odpowiedział mi,że to pewnie dlatego,że ida na łątwizne i nie chciało im się wywieszac rozporządzenia.No co za pech!!!
Bilet mi sprzedał normalny.Po tym jak bawiłam się w Sybirankę to zaczęłam gapic się podczas jazdy w okno i piłam ciepłą kawę.
Widziałąm przez okno taki wiatrak,który wyglądał jak te wiatraki,które były na teledysku mojego Florian’a podczas Sunbeam-Outside World.Zdałam sobie sprawę,że jestem uziemiona i muszę jechac do Bensheim bo dłużej nie wytrzymam bez wieści od Florian’a!!!
Ten wiatrak,którego widziałam przaz okno obudził we mnie tęsknotę za Florian’em.Możnaby to tak powiedziec,że jest to tęsknota za nieznanym.Tylko czy warto kontynuowac tę myśl???Czy warto rzucic studia i pojechac do Bensheim czy najpierw może powinnam załatwic sobie tutaj pozycję społeczną???
Nie obchodzi mnie już szkoła o czym zdałam sobie sprawę w tym pociągu!!!

ZOLAR ECLIPZE-Be Free

Wczoraj czyli daty 18 listopada 2008 roku dzień zaczął się dla mnie od utworu:
ZOLAR ECLIPZE-Be free
Dzień zaczął się dla mnie do godziny 3:30 o,której to wstac musiałam specjalnie pomimo iz do szkoły mam dopiero na 9:40 ale chciałam wstac bo gdybym nie wstała to bym nigdy tego utworu nie usłyszała.Jutro za to mam na godzinę taką,że jadę autobusem i będę przejeżdżała koło „Domu widmo”a ostatnio jak przejeżdżałam koło niego to nawet zauważyłam,że biblioteka stoi niedaleko niego to aż strach w takiej bibliotece przesiadywac!!!Ale wracając do utworu Techno…
Słucham go od września 2008 i bardzo mi pomaga a szczególnie się pozbierac kiedy mam jechac na Nadodrze bo tam jeździc nie chcę gdyby nie ta szkoła.
Właściwie to czekałam z utęsknieniem na LOOPO INC-Cold Mountain,które bardzo mi przypomina pana Pledger’a,w którym się zakochałam(to mój wykładowca z historii,który już mnie niestety nie uczy bo już nie mam tego przedmiotu!!!).Ten wyżej wspominany utwór ostatni raz słyszałam go przed tym głupim świętem 11 listopada bo wcześniej leciał regularnie w każdy wtorek lub środę ale od 11 listopada,który był wtorkiem jak ten poprzedni,w którym to LOOPO INC słyszałam no i tego pamiętnego 11 listopada nie było już LOOPO INC bo radiostacja Sunshine Live,która go emituje pozwoliła sobie na transmisję na żywo jakiejś imprezy emitowanej z jakiegoś klubu,którego odwiedzała w Polsce!!!
Tak więc próbuję jak na razie bezskutecznie przywołac LOOPO INC ale dobrze,że ZOLAR ECLIPZE wczoraj było to miałam od czego zacząc dzień,ponieważ zawsze dodaje mi siłę.
Potem już mogło mi tylko cały dzień chodzic po głowie a przydatne było,ponieważ tego pieknego dnia wczorawjszego miałam bardzo dużo przygód a szczególnie na koleji…Znowu ich porąbało!!!

Z domu wyszłam o godzinie 6:40 bez jakiegokolwiek nakrycia głowy pomimo iz moja matka mówiła,że jest dzisiaj mróz i ma śnieg padac.Jednak śnieg nie padał tego dnia.

Uratowałam obrazki!!!Nareszcie!!!

Tym razem sie udało mi uratowac obrazki.Pamiętacie jak na początku w listopadzie 2007 pisałam tutaj o tym,że ktoś w kafejce internetowej usunął mi folder z obrazkami.Co prawda nie udało mi się odnaleźc tych samych obrazków od nowa ale za to mam inne.
W marcu 2008 roku musiałam na chwilę opuścic komputer w kafejce ale poleciłam z góry za małą opłatą człowiekowi z kafejki aby mi tego folderu „popilnował”a potem nagrał na CD jak tylko wrócę i tak też zrobił.Nie miałam całej sumy na nagranie od razu na CD ale przez te 2 dni co mnie nie było to zdążyłam uzbierac resztę i potem tylko dopłaciłam do zaliczki,którą dałąm dwa dni wcześniej i juz jestem szczęsliwa,że udało mi się ocalic moje kochane obrazki i mam je nagrane na CD:)))Ostatnio i przedostatnio też zrobiłam podobnie i jestem szczęsliwa i w ten sposób znalazłąm rozwiązanie i już nie muszę się martwic o to,że mi ktoś folder usunie bo facet z kafejki wgrał ten folder poprzez „Moje miejsca sieciowe”na swój komputer i „przetrzymywał”mi folder bo dałam mu zaliczkę na to i tak oto nie musze sobie już głowy zaprzątac i w międzyczasie kiedy jestem na zajęciach nie musze już obawiac się o to,że jakiś dureń mi go przez kilka dni mojej nieobecności w kafejce usunie:)))
Niedawno jak byłam w GCI czyli Gminnym Centrum Informacji gdzie internet jest za darmo i chciałam sobie przesłąc jakieś obrazki na maila to tam upomniano mnie,że nie wolno już ściągac żadnych obrazków bo potem się od tego komputery psują a ja się pytałam kto tak rozporządził i od kiedy bo ostatnio mogłam ściągac ile chciałam i potem jak już sobie wszystko na maila posłałąm to usunęłam a powiedziano mi tam,że tak zarządził informatyk,który ostatnio tutaj naprawiał!!!
Tak więc lepiej w kafejce niż w tym GCI.W GCI powiedziano mi jeszcze,że jak chcę ściągac obrazki to mam sobie przynieśc dyskietkę.
To już lepiej wolę w kafejce gdzie obsługa milsza:)))

Co z moim aparatem fotograficznym???!!!

Nie aż tak całkiem dawno bo chyba z 3 tygodnie temu widziałam jak na Nadodrzu,niedaleko tam gdzie była kiedyś nastawnia i mój komin jest chyba serwis opon i tam odnawiali murek.Kiedy odnawiali ten murek i od nowa go tynkowali to pomyślałam sobie,że czemu moja nastawnia nie dostała takiej szansy odnowy jak stare kobiety dostają w salonach SPA ale niestety stało się inaczej…
Chciałam zrobic fotkę swoim aparatem jak odnawiają ten murek kiedy po włączeniu go zauważyłam komunikat,że trzeba opróżnic kartę pamięci.Tylko tyle a aparat nie chciał się włączyc a żadne ze zdjęc nie chciało się pokazac!!!
Juz się wystraszyłam,że wszystkie zdjęcia jakie mam w aparacie zostaną stracone tak samo jak kiedyś straciłam folder z obrazkami a nie da się tego zrobic od nowa a szczególnie,że mam tam zdjęcia,których nie da się powtórzyc bo są z osobami z Nadodrza i te z mojego wypadu do Lasu Miłości na Miodarach!!!
Nic nie usuwałam.Myślałam,że to błąd i ponownie włączyłam aparat ale niestety komunikat był ten sam!!!Juz się bałam,więc nic nie opróżniałam tylko schowałam i ponownie włączyłam aparat w domu za jakiś czas i wtedy…sam się naprawił!!!
Już zdjęcia mi się pokazywały(dodam,że był naładowany w momencie kiedy chciałam zrobic fotkę jak tynkowali murek więc bateria nie mogłą paśc!!!)i wszystko było jak dawniej!!!
Zatem co dolegało mojemu aparatowi???Z początku myślałam,że skoro pisało,że kartę pamięci trzeba opróżnic to chyba z racji tego,że za dużo zdjęc zapamiętała a z tego co ja wiem to pamięci karty nie idzie zniszczyc i karty pamięci są odporne na uszkodzenia oraz po tym ja usunie się zdjęcia to są pamiętane przez tę kartę.
Mój cyfrus firmy Olympus nie mógł się popsuc skoro kupywałam go w kwietniu 2007 w sam raz na to abym utrwaliła nim moje odejście z Nadodrza i z portu.Skoro nie jest wiekowy to co mu odbliło???Widac-chyba nie chciał fotografowac tynkowanego murku bo to Nadodrze jest takie brzydkie,że nie warto tracic na to czasu:)))
Tylko to dla mnie SZOK-jak to możliwe,że już mój aparat ma swoje zdanie!!!

Jak Fenix z popiołu…

Pomimo iz bardzo długo przebywam na Nadodrzu to nigdy wcześniej tego fenomenu nie zauważyłam.
A mianowicie chodzi mi o fenomen Paparazzich na Nadodrzu,którzy biegają po torach czy z peronu na peron i robią zdjęcia pociągom czy dworcowi…
Jakoś nigdy nie widziałam takiego zainteresowania Nadodrzem.Kiedy w styczniu 2007 roku podczas kiedy zaczynałam bloggowanie wystukałam w YouTube słowo: „Nadodrze”to wyskoczyło mi:”Do You mean „Niedobrze”???”.Nie było wtedy ani stron o Nadodrzu ani kanału użytkownika na YouTube o nazwie „Nadodrze”.Dopiero powstał on w lutym 2007 i wtedy też zaczynały tam się pojawiac filmiki o tej tematyce.W grudniu 2006 widziałam na Nadodrzu porozwieszane plakaty z reklamą „Nadodrze w sieci-nadodrze.com.pl”,więc odwiedziłam tę stronę i kiedyś była tam mozliwośc kopiowania treści z galerii oraz galerie były tylko 4.Dopiero później się rozrosła galeria i od maja 2007 zablokowano możliwośc kopiowania zdjęc.
O tym,że Nadodrze jest obiektem fotografowań zauważyłam po raz pierwszy wieczorem o godzinie 16 kiedy czekałam na pociąg w październiku 2007 kiedy wracałam ze studiów.
Jakaś kobieta była na pierwszym peronie i pstrykała Nadodrzu fotki.Domyśliłam się,że na pewno będą to zdjęcia do strony głównej Nadodrza.
W marcu 2008 roku jakiś chłopak,jak się później okazało mój największy anty fan-biegał po peronie kiedy czekałam na pociąg o godzinie 13:30 i o mało co mnie nie potrącił i wpadłabym pod tę towarówkę,którą fotografował!!!
Miał na imię Mateusz i z tego co mi opowiadał kocha fotografowac i kolej.No i czasem go widywałam na Nadodrzu do czasu kiedy to raz przy okazji fotografowania zmiany toru na Nadodrzu po wykolejeniu się na Mikołajowie towarówki,sfotografowali mnie jego koledzy i pomimo mojego sprzeciwu zamieścili moje zdjęcie jak macham do maszynisty w swojej galerii a Mateusz naśmiewał się ze mnie i cytował,że”Jak tylko znajdę się w galerii…”.
Moi anty fani zaczęli robic sobie ze mnie jaja już na forum i ni jest mi do śmiechu!!!
Od tamtej pory mam urazę do fotografów z Nadodrza i jak tylko widzę,że ktoś na Nadodrzu ma aparat i fotografuje to boję się,że i mi zrobi zdjęcie i je gdzieś zamieści…
Dziś widziałam kiedy czekałąm na pociąg pospieszny do domu-o godzinie przed 15 jak jacyś chłopacy szli i fotogarfowali Nadodrze.
Byli najpierw na końcu drugiego peronu a potem zeszli na wiadukt gdzie jednen z nich fotografował Plac Powstańców Wielkopolskich.
Bałam się,że mnie ujmą na fotce kiedy fotografowali drugi peron a w oddali ludzi więc zeszłąm im z wizjera.No i nie miałam już za dużo czasu bo zaraz miał nadjechac mój pociąg…
Wcześniej nie miałam tego problemu.Jeszcze jakieś półtorej-dwa lata temu po Nadodrzu nie chodzili jacyś Paparazzi no i Nadodrze było moja ostoją.
Te czasy nigdy nie wrócą-Nadodrze jest coraz bardziej popularniejsze(bardziej odemnie!!!)a moja miłosc do Nadodrza nie odrodzi się jak Fenix z popiołu.Fenix to legendarny ptak,który raz na ileś tam lat odradzał się z popiołu.
Moja miłosc do miejsca,które opisywałam tu rok temu jak bardzo je kocham-wygasła do końca.
może kiedyś zażywi się ostatnia iskierka,która rozpali to uczucie ale wątpię…

Czym dla mnie obecnie jest Nadodrze???

Nadodrze-za każdym razem kiedy o tym miejscu pisałam to pisałam same dobre rzeczy…
To się zmieniło.Za dużo tam miałam anty fanów,którzy deptali mi po piętach.Kiedyś to miejsce było moją ostoją,moja skałą,której mogłam się trzymac by nie upaśc…

Od mniej więcej pół roku mam kryzys w odnośni Nadodrza.Mojej fascynacji tym miejscem nie jestem już taka pewna a szczęscie mnie chyba tam opuściło.
Chciałam pojechac do Bensheim by szukac mojego Florian’a tak jak to pisałam na moich innych blogach.Chciałam studiowac w Darmstad tak samo jak on studiował.Chciałam go odnaleźc i zobaczyc na własne oczy.Nadal chcę ale moje plany pokrzyzowało właśnie Nadodrze.
Kiedy chciałam odejśc to inni mnie zatrzymywali.
Kto???Nawet antyfanom żal tyłek sciskał bo nie mięli by na kogo narzekac.
Czym jest dzisiaj dla mnie Nadodrze???Jak na razie przyzwyczajam się na nowo do tego miejsca i odkrywam je na nowo.Nie chciałam tam wrócic a chciałam odejśc.Czułam się źle na samą myśl,że mam tam wracac ale wieczory wspomnień przypominały mi o tym jak bardzo jest lub było mi cenne.
Chciałam odejśc,ponieważ zauważyłam,że Nadodrze nigdy nie będzie moją własnością a jest częscią głupiego Wrocławia i to mnie najbardziej bolało.
Teraz zastanawiam się czy jeszcze znaczy dla mnie tyle samo ile znaczyło dla mnie rok temu…
Kocham mojego Florian’a już prawie dekadę.
Moja miłośc nie zmieni się nigdy a kochałam go wcześniej zanim trafiłam na Nadodrze.Kocham go nadal i potrafię powiedziec kim on jest dla mnie ale nie potrafię juz powiedziec nic o Nadodrzu…Czym dla mnie było Nadodrze???Placem zabaw czy czymś więcej???

Perfumy „Bryza Nadodrza”

W Halloweenowym numerze Witch Stylu z zeszłego roku jako dodatek były świetne perfumy.W tym roku jako dodatek do najnowszego-listopadowego numeru Winx Club też były dołączone perfumy ale według mnie mają o wiele gorszy zapach niż te,które były dodatkiem do Witch Stylu.
Te z Witch Stylu tak często uzywałam,że szybko się zużyły ale miały taki przyjemny zapach,że nazwałam je przed koleżankami „Bryzą Nadodrza”,ponieważ tak świezo pachniały a moje koleżanki wąchały jak tak pieknie pachnę.

Kropiłam się nimi tak mocno,ze Karol K.czuł je z daleka:)))Koleżanki pytały się mnie gdzie taki zapach kupiłam a ja im odpowiedziałam,że w kiosku na Nadodrzu.
Oczywiście wolę te perfumy z Witch Stylu w zielonym flakoniku niż te w pomarańczowym.
Te w pomarańczowym miałam okazję kupic wraz z numerem 123 magazynu Witch,które tez były dodatkiem do Witch Stylu z Halloween w listopadzie 2007.Ale trafiły mi się też te zielone i od tamtej pory mam je do dziś ale szybko się kończą jednak niestety w drogeriach czy perfumeriach nie mogę natrafic na ten sam zapach jakie miały te perfumy w zielonym flakoniku z witch Stylu!!!A szkoda bo była to „Bryza Nadodrza”i ten zapach przypomina mi o Karlu K.a ja nie chcę go zapomniec!!!
Za to te perfumy,które w tym miesiącu są dodatkiem do Winx Club to w nich pachnę jak moja własna matka a ona używa podobnego zapachu!!!Nie powiem,że śmierdzą bo każdy ma inne gusta ale już lepiej pachniały płatki mydlane do kąpieli,które były dodatkiem do Winx Club z kwietnia 2008.

Moje opóźnienie…

Nie zdążyłam jeszcze opisac tego jak to rok temu,daty 21 listopada w środę jechałam na zajęcia.Pierwszą lekcją był mój ulubiony przedmiot-socjologia.Na dodatek były to ćwiczenia,na których obecnośc jest sprawdzana!!!Rano byłam w takim nastroju,że słuchałam Above&Beyond-Home no i płakałam za Michaliną W.,ze nie chce się ze mną pogodzic.To zajęło mi dużo czasu ale myslałam,że 5 minut opóźnienia nie sprawi różnicy a na pociąg zdążę.Jednak niestety spóźniłam się na pociąg,który był o godzinie 7:02 więc wsiadłam w tego,który jechał o 9:20 i był pociągiem pospiesznym.
Zajęcia miałam na godzinę 9:40 to i tak wiedziałam,że nie zdążę zajechac punktualnie.
Mimo wszystko liczyłam naszczęście.Po tym jak zajechałam pociągiem na Nadodrze była godzina 10:00 i musiałam wsiąśc w tramwaj.Kiedy jechałam tramwajem jeszcze do tego na gapę bo nie kupiłam bietu bo mi szkoda kasy i cały czas się modliłam o to aby mnie nie złapali to nagle na przystanku na rynku do wagonu wchodzi motorniczy.Juz się wystraszyłam,że będzie sprawdzał bilety i w ostatniej chwili chciałam zwiewac póki drzwi otwarte ale nagle powiedział:”Tramwaj zmienia trasę,ponieważ poprzedni tramwaj potrącił pieszego i musimy zrobic objazd!!!”.Tak więc objazd był mi nie pod drodze więc z rynku musiałam iśc na pieszo na moją uczelnię!!!Zanim doszłam na zajęcia to już prawie się skończyły ale już przy wejściu zaskoczyłam całą grupę i wykładowczynię bo wiedziałam o czym rozmawiają i znałam się w temacie:)))
Przygoda była niezła ale od tamtej pory za to zamiast mnie zaczęło sie PKP spóźniac przez to,że gdzieś tam za Twardogórą na Bukowicach wykoleiła się towarówka i naprawiali tory i od tamtej pory wściekałam się na PKP:)))

Moja przygoda z pijakiem i Pauliną:)))

Moje przygody w zeszłym roku nie zdązyłam je wszystkie tutaj opisac,ponieważ ten blog najbardziej przypominał mi o Karolu K.,który publicznie mnie odrzucił i nie zaliczyłam u niego ekonomii.
Pamiętam jak w zeszłym roku,jakoś w listopadzie 2007 wracałam pociągiem do domu,który sie na Grabownie Wielkim zawsze „rozdupcza”na części,z której to jedna z nich jedzie do Ostrowa wielkopolskiego a druga do Poznania.I właśnie jechałąm tym pocięgiem i spotkałam tam moją koleżankę Paulinę,która też wracała ze studiów.Studiuje filologię angielską.Właśnie przed Grabownem Wielkim przysiadłam się do niej i gadałyśmy.Podczas kiedy rozmawiałam z nią to przerwały nam rozmowę jakies odgłosy.
Jak się okazało to konduktor,który szedł w strone przedziału służbowego a za nim szedł jakiś pijak.Pijak był zmęczony ale ja się go bałam więc postanowiłam sie przesiąśc no i i tak zaraz miałam iśc do maszynisty na postoaju zobaczyc sobie jak sie pociąg rozdupcza a potem jak jedzie jedną stację bo zaraz wysiadam a tu nagle…pijak dosiadł się do Pauliny!!!Coś tam do niej gadał w pijackim majaku ale ona nie zwracałą na niego uwagi.Ja się szybko zwinęłam bo się go bałam.Zwróciłam konduktorowi uwagę,że tam siedzi obok mojej koleżanki jakiś nietrzeźwy człowiek a konduktor mi powiedział,że ten pijak pobił jakąs babę w pociągu i o to był hałas!!!
Aż się wystraszyłam!!!Na dodatek na postoju w Grabownie i przy rozdupczaniu pociągów maszynista nie chciał mnie do siebie dopuścic ani już tym bardziej do swojej kabiny podczas jazdy!!!
Wróciłam się więc tam gdzie siedziała Paulina ale pijaka już nie było obok niej.Powiedziała mi,że pijak się od niej odczepił na szczęscie.
Ale przygodę miałam niezłą:)))