Jak wiadomo jadę do szkoły autobusem obok domu widmo.Kiedy jade autobusem to kierowca ma włączone radio i przewaznie leci tam jakaś bezgustna muzyka albo wiadomości w tym,że lepiej mi sie słucha tego ostatniego.
Tak też daty 20 listopada 2008 roku nasłuchiwałam wiadomości w radiu i usłyszałam tam,że dzień wcześniej czyli 19 listopada było międzynarodowe święto…muszli klozetowych!!!
Aż się zdziwiłam!!!O czyms takim jeszcze nie słyszałam!!!Aby muszle klozetowe miały swoje własne święto!!!No tak-ja też zawsze chciałam aby miały jakies święto więc chciałam miec program televizyjny własnego autorstwa gdzie emitowano by muzyke Techno oraz opowiadano dowcipy i nazwałabym go „Wellcome to the Klop”:)))
Jednak nigdy nie słyszałam o takim święcie i dobrze,że ktoś je wymyślił.Muszle klozetowe są nam potrzebne,ponieważ każdy z nas załatwia swoje potrzeby fizjologiczne,które są według Piramidy Maslow’a podstawą innych potrzeb.Kiedy nie są zapokojone to piramida moze runąc!!!
U nas na szczęscie trzci się kult muszli klozetowej bo z tego co ja wiem w Indiach swoje potrzeby fizjologiczne ludzie załatwiają na ulicy i tam nikogo to nie dziwi a u nas na szczęscie są od tego muszle klozetowe bo ja nie wyobrażam sobie mieszkac w takim mieście czy kulturze gdzie nie ma muszli klozetowych a ludzie załatwiają się na ulicach!!!Wyobraźcie sobie jak to musiało pachnąc!!!Fuj!!!
Dzięki muszlom klozetowym zyje się o wiele wygodniej ale niestety nie zawsze w polskich muszlach publicznych panuje porządek.Ciągłym problemem jest brak papieru i ja wiem z doświadczenia bo musze nosic ciągle własny papier do muszli przy sobie bo w toaletach publicznych go brak!!!Już nie wspomnę o tym,że niektóre muszle w publicznych toaletach są tak zaniedbane i brzydkie,że juz lepiej jest robic na podłogę albo na nie nie siadac wcale lub owinąc deskę sedesową papierem!!!
Dobrze,że w Polsce nie ma czegos takiego w publicznych muszlach jak przewijalnia dla dzieci bo w innych krajach Unii juz takie się znajdują ale ja się cieszę,ze u nas tego nie ma bo ja bym nie dała tym głupim mamuskom takich wygód i jka są takie mądre to niech swoje dzieciaki przewijają na kolanie!!!
Pamiętam jak kiedyś chciałam połączyc naszą przyjaźń-moją,Michaliny i Kariny.Do tego celu użyłam szalika i owinęłam nas we trójkę wielkim szalikiem a było to w grudniu 2005 więc była zima a nagle Michalina zrobiła sobie ze mnie żarty i powiedziała:
„Mogłaśbyła nas owinąc papierem od muszli bo już szalika brak na naszą trójkę!!!”.
To prawda-zabrakło nam szalika do połączenia przyjaźni.Było tam miejsce dla dwojga-dla Kariny i Michaliny.Mnie tam już zabrakło wtedy…
Dziś jest inaczej:
Kłopoty zdrowotne pewnej pani z 25.11.2008
Kiedy zapytamy sie amerykanina jak leci to usmiechnie sie do nas i powie,że dobrze.Podczas gdy zapytamy polaka o to jak mu leci to zacznie nam narzekac i opowiadac swoje dolegliwości zdrowotne i problemy.
Tak samo miałam ja.Tej samej daty po stłuczce z tramwajem,czyli daty 25 listopada 2008 kiedy doszłam do rynku na przystanek to wsiadłam w autobus linii 149,który zawiózł mnie na Nadodrze.
Ta przygoda jest na dłuższy i osobny post aby dopisac ją do tamtego postu,który opisuje moją przygodę z tej samej daty.
Kiedy wsiadłam do autobusu to zajęłam miejsce i wyciągłam butelke picia z plecaka.Z racji tego,że miałam nie zdążyłam jeszcze go zdjąc z pleców to musiałam teraz jakoś to zrobic ale z racji tego,że był tłok to nie miałam jak wstac więc przesunęłam się trochę i szturchnęłam niechcąco jakąś kobietę,która siedziała obok mnie w autobusie MPK ale pomogła mi zdjąc plecak i wreszcie wyjęłam butelkę z piciem.
Podziękowałam jej za to,że mi pomogła zdjąc plecak,którego teraz trzymałam na kolanach i piłam a kobieta nagle powiedziała do mnie:
„Mi nie wolno teraz pic.Jestem świeżo po zabiegu usunięcia pieprzyka na twarzy.Zawsze mi on przeszkadzał a ostatnio zaczął rosnąc więc polecono mi go usunąc.Zawsze z nim miałam problemy-czy to fryzjerka go nożyczkami trącała niechcąco czy też szpecił moją twarz.”.
Typowa polka.Zaczęła mi opowiadac swoje dolegliwości.Mówiła mi,że znieczulenie jej się po całej twarzy do teraz rozchodzi i zakazano jej jeśc i pic do kilku godzin czasu az znieczulenie całkowicie puści.Powiedziałam jej,że życzę szybkiego powrotu do zdrowia oraz powiedziałam jej,że ja to mam zeszpeconą twarz bo mam krzywy nos bo mi go matka złamała jak trzasnęła mi torebką w twarz i się krzywo zrosnął.Pokazałam jej nawet ten nos i opowiedziałam jej jak to lekarka,która wykonywała obdukcję nosa dała mi 16 lat i powiedziała,że nie widzi skrzywienia!!!Nawet ta obca kobieta przyznała i rację,że widac skrzywienie przegrody i małą bliznę i powiedziała mi,że mam się nie przejmowac bo mój mąz na pewno uważa mnie za najpiekniejsza kobietę na świecie.
„Mój mąz”???A no tak-noszę na palcu obrączkę ale nie na tym,na którym się nosi ślubną i powiedziałam jej,że nie mam męża a ona mi powiedziała,że nie mam się czego wstydzic,że jestem mężatką.Powiedziała mi też,że jej córka ma 21 lat a z twarzy dają jej jakieś 18 lat i nie jestem jedyna,którą mają za małolatę.
No i tak rozmawiałyśmy od przystanku rynek az do Nadodrza z tym,że ja już poszłam na pociąg w stronę dworca a ta kobieta też wysiadła tyle,że przesiadała sie do tramwaju linii 8.
Taki piekny miałam wtedy dzień…
To już dwa tygodnie mojej choroby!!!
Pięknie,fajnie,cudownie!!!To już trzeci tydzień mojej choroby i tylko mała poprawa!!!To zaczęło się daty 21 listopada 2008 roku.Najpierw miałam te mroczki przed oczami a na nastepny dzień tez je miałam.Po tym zdarzeniu mroczki minęły kiedy wymieniłam żarówkę ale za to przyczepił sie do mnie jakiś katar.Po katarze zdarzało mi się pokasływac.Czyżby te mroczki wskazywały na poczatkowe stadium tego,że jestem przeziębiona???Po jakimś czasie połamało mnie jak przy grypie i przeleżałam w łózku kiedy wracałam ze szkoły ale nie opuszczałam zajęc na studiach i jak tylko wracałam do domu to grzałam się i piłam mleko z miodem.No ale to nic nie pomogło a chrypkę mam nadal lekką.
Myślałam,że to mi przeminie i wbiłam sobie to tylko do głowy z nadmiaru wolnego czasu.Kiedy daty 27 listopada 2008 roku zaczęło już mi się polepszac i czułam wyraźną poprawę po prawie tygodniu czasu trwania choroby to juz myślałam,że na zawsze pozbyłam się tej choroby ale na następny dzień mój stan sie pogorszył!!!
Kiedy 21 listopada zobaczyłam te mroczki to powiedziałam sobie,że odwiedzę lekarza jeśli będzie to trwało przez tydzień ale po tygodniu mijało ale jak się okazało nie do końca a nawet nasiliły się niektóre objawy!!! Nie miałam bóli głowy ani gorączki więc to nie mogło byc nic poważnego ale kiedy po tygodniu nie przestało to już przygotowywałam się psychicznie do wizyty u lekarza i bałam się,że zapisze mi leki,które mnie jeszcze dobiją!!!
Powiedziałam sobie,że jeżeli nie minie po 2 tygodniach bo przeważnie przeziębienia trwają przez tydzień lub góra dwa to potem pójdę do lekarza ale jak się okazało od tego czwartku mija.Jeszcze nadal odczuwam objawy choroby ale już nie tak silnie i powiem WAM szczerze,że to jest chyba wynik tego,że daty 19 listopada 2008 wyszłam z domu bez nakrycia głowy i bawiłam się w Sybirankę.Chyba to są tego skutki.
Wydaje mi się też,że mogę miec kamienie na nerkach i widziałam raz nawet u siebie krwiomocz ale nie jestem pewna czy to nie był wynik tego,ze piłam barszcz.
No ale podejrzewam,że może ja sama pielęgnuję te wszystkie objawy i cierpię na jakąś hipochondrię z nadmiaru wolnego czasu i moge wmawiac sobie to wszystko.Kiedy człowiek wmawia sobie,że jest chory to tylko on sam jest za to odpowiedzialny a jego stan ducha przenosi się na ciało przez co nawet brzuch może go rozbolec bo on sobie sam to wmawia!!!
Nie wiem co będzie dalej ale jesli dolegliwości całkiem nie ustapią to chyba rzeczywiście mogłam sobie wyhodowac coś poważnego.
W ten wtorek myślałam już,że mój stan zdrowia się poprawił bo w poniedziałek czułam sie doskonale ale we wtorek już nie a dopiero w czwartek poczułam się lepiej ale po woli myśle o tym aby rzeczywiście odwiedzic lekarza jeśli całkiem to nie przeminie.Na razie nie mam dokuczliwych objawów jak przez te ostatnie dwa tygodnie na szczęscie:)))
Nie mam zamiaru przeleżec w szpitalu długie tygodnie tylko dlatego,że mam zapalenie płuc!!!
Nie poddam się chorobie cokolwiek by we mnie siedziało!!!
Proszę Cyanide nie zabieraj mnie do siebie!!!
Już w ten poniedziałek Cyanide miałaby 5 lat.5 lat temu to też był poniedziałek…
Moja przygoda z daty 25 listopada 2008
Daty 25 listopada 2008 roku z samego rana już zaraz po wiadomościach około godziny 4:02 przywitało mnie LOOPO INC-Cold Mountain i napełniło mnie radością na cały dzień,jednak ten dzień nie był wcale dla mnie taki pomyślny:(((
Tego dnia nie mieliśmy pierwszej lekcji o godzinie 9:40 a mieliśmy miec z jakims nowym wykładowcą,który podobno jest bardzo przystojny i juz myślałam o tym jakby go tu poderwac ale się nie udało bo zachorował i nie przyjechał!!!Tak więc nie wiedziałam co mam robic przez ten czas więc poszłam najpierw do biblioteki uczelnianej gdzie ściągałam sobie obrazki z Witch a potem postanowiłam,że pojadę po bluzkę z czaszką(podobną do tej co ma mój Florian),którą na rynku kazałam odłożyc.I pojechałam ale niestety sklep pomimo iż jest czynny od 10 a była już prawie 11 był zamknięty!!!Ta sprzedawczyni bluzek zawsze jest taka niepunktualna i życze jej aby ją zwolnili o ile to nie jest jej własny sklep!!!
Obraziłam się na nią!!!
Przez samo to,że za długo trwał mój wypad na rynbek po bluzkę straciłam pół lekcji przez to spóźnienie a wykładowca wpisał mi nieobecnośc na zajęciach!!!Wściekłam się ale za to pojechałam jeszcze raz po skończeniu tej lekcji po tę bluzke i już wtedy sklep był czynny i okrzyczałam tak mocno tę sprzedawczynię,że nie pomoże jej „przepraszam”!!!Na następną lekcję też się spóźniłam ale na szczęście wykładowca był bardziej wyrozumiały ale zwrócił mi uwagę czemu ja tak sobie przychodzę o której chcę!!!
Nie moja to wina,pozatym miałam swoje powody!!!Lekcja się dłużyła az w końcu jak zwykle o godzinie 14:30 skończyłam zajęcia i o 14:40 wsiadłam w tramwaj linii „14”,który miał mnie zawieśc na Nadodrze.Już myślałam,że zdążę na pociąg,który miał mnie zawieśc do domu o godzinie 15:00 ale nagle kiedy dojeżdżałam tramwajem do PDT i chciałam właśnie usiąśc bo miejsce się zwolniło i wyjąc sobie moją świeżo kupioną bluzkę,która jest podobna do tej jaką miał na sobie Florian grając w U60311 daty 11 maja 2007 az tu nagle coś trzasnęło!!!
Myślałam,że to tylko gwałtowne przychamowanie ale jak sie później okazało to motorniczy stłukł lusterko jakiejś babie,która mu się wepchała swoim autem i była stłuczka!!!Dobrze,że nic nikomu się nie stało ale przez samo to opóźnienie już nie zdążyłam na pociąg do domu!!!
Klnęłam jak szalona i już myślałam,że komuś tutaj w tym tramwaju ryja obtłukę a na motorniczego krzyczałam,że chyba jest pijany!!!
Ja pierd*lę!!!Kiedy ludzie wysiadali z tramwaju ja też wysiadłam i resztę szłam na nogach cała wkurzona,że nie dojade do do domu a już powinnam siedziec w pociągu i jechac do domu!!!
Kiedy zaszłam na nogach na Nadodrze to musiałam się gapic jak się zapalają wszystkie lampy na Nadodrzu i czekac na 16:10 kiedy nadjedzie mój ostatni pociąg!!!Koszmar!!!
Jeszcze nie odżyłam!!!Nadal jestem w złym stanie!!!
Tydzień temu obiecałam sobie,że jeżeli mój stan zdrowia nie zmieni się do następnego piątku,który już był przed wczoraj to pójdę z tym do lekarza.Jednak w ten czwartek mój stan zdrowia zaczął się poprawiac ale nie na długo bo w piątek znowu dolegliwości powróciły i dziś i wczoraj nawet się nasiliły.Jeszcze jakoś żyje ale racjonalne wytłumaczenie co to za choroba i jak mogłam na nią zapaśc szukam po mądrych księgach co mi i tak nic nie dają!!!
Zastanawiam się czy to nie jest wynik i następstwo tego jak to daty 18 listopada bawiłam się w Sybirankę bo ubrałam się wyjątkowo „ciepło”i czy to wtedy mogłam sama siebie tak załatwic a wymarzłam porządnie!!!
Zastanawiam się też czy to może byc wina tego,że jestem meteopatką,poniewaz w dniu,w którym to się zaczęło zaczął padac pierwszy w tym roku śnieg więc tu szukam tłumaczenia!!!
Kąpię się już od ponad tygodnia nad wanną bo boję się,że zasłąbne we wannie a ciepła woda nie działa na mnie dobrze a już kiedyś zemdlałam podczas kąpieli!!!
Zastanawiam się czy ja aby na pewno nie „choduję sobie”tej choroby,ponieważ nie robię nic aby to zmienic i czekam az samo mi przeminie a myślałam,że nie potrwa to dłużej niż tydzień ale się pomyliłam i już to trwa 10 dni!!!
Czy samo minie czy nie???Jeszcze poczekam drugi tydzień.Jeżeli nie to nie wiem co wtedy,ponieważ nie mam zamiaru odwiedzac znachora,który przepisze mi jakies durne leki albo może jakbym miała raka to da mi skierowanie na operację i będę leżała na stole!!!
Od dziś podobnie jak z nawracającymi pękającymi stopami,powtarzam sobie aby choroba odeszła odemnie i robię wszystko aby się jej pozbyc po dobroci bo jak nie to znajdą się inne metody!!!
Apetyt niestaty to ja mam ale wolałabym go nie miec bo wtedy bym schudła a nie obrzerała się:
-Zostaw coś dla mnie!!!-powiedział kolega.
-Mmmm.Palce lizać.-odpowiedziałam.
Żałuję,że się tak obżeram!!!Potem jestem ociężała i nie moge myślec po ludzku a jak to się pięknie mawiało:
„Pełny żołądek niechętnie studiuje!!!”
Umarłam…
Umarłam.Nie wiem czy ja wogóle jeszcze żyję…
Po tym jak równy rok temu pisałam tutaj,że nie najlepiej się czuje i umieram to udało mi sie przeżyc.W porównaniu z tym,że treśc żołądka cofała mi się i chciało mi się wymiotowac to jest nic w porównaniu z tym co teraz przeżywam…
Od października 2007 roku czułam się bardzo dobrze i już prawie mi przechodziło kiedy to nagle w lutym 2008 cierpiałam na bezsennośc ale było już lepiej no i potem różnie bywało.
Jestem już taka,że kiedy głowa mnie boli to boję się,że mam jakiegoś guza mózgu albo glejaka.
Przeraża mnie ten obraz przedstawiający głowę z glejakiem:
Boję się tego.To wygląda jak jakiś potwór albo gorzej a ja mam dla czego życ!!!
Czasem mam wrażenie,że ludzie tylko czekają na moją śmierc…Ale ja chcę życ!!!
Nie wiem co mi jest.To trwa już od piątku-21 listopada 2008.W piątek mam jak zwykle dzień wolny od szkoły i ten dzień spędziłam na odpoczynku,ponieważ czeka mnie jeszcze zrobienie trzech referatów a najwcześniejszy ma byc gotowy na czwartek.Byłam własnie w toalecie kiedy nagle zakręciło mi się w głowie.Miałąm mroczki przed oczami.Czy to objaw jakiegoś nowotworu???Nigdy tak nie miałam a pozatym to mi zaraz minęło i trwało tylko chwikę.Wczoraj czyli daty 22 listopada 2008 roku siedziałam sobie przed komputerem i pisałam blogi kiedy nagle popsuła się żarówka w moim pokoju i to akurat ta co najsilniej świeciła i do tego była energooszczędna więc pozostałe żarówki świeciły bardzo słabo przez co nadwyrężyłam nieco mój wzrok i…znowu miałam przed oczami to samo co w piątek w łazience!!!
Jednak dalej nie przestałą pisac a mój stan zdrowia jedynie zrzuciłam na to,że teraz jest zima,zaczął padac śnieg i dni coraz krótsze no i brakuje mi światła słonecznego i każdy chyba by sie tak czuł bo naukowcy udowodnili,że kiedy człowiekowi brakuje światła słonecznego to może wpaśc nawet w depresję czy inną chorobę.
Teraz nie jestem tego taka pewna czy ja sama sobie jakiejś choroby nie wmawiam bo już wmawiałam sobie depresję czy nerwicę albo teraz,że mam jakiegoś guza mózgu bo ja mam siłę by pisac bloga a nieco sie mi polepszył wzrok po tym jak wkręciłam sobie osobiście tę żarówkę a poprzednio nie mogłam przerwac bo musiałam szukac informacji do moich referatów i pisac blogi tak więc nie wiem czy skoro mój stan sie polepszył to czy ja zyję czy tez może leżę w transie a dziś snił mi się taki koszmar,że nie mogę się pozbierac!!!Ale jakbym to tutaj napisałaco jest dla mnie tym koszmarem to zostałabym wyśmiana bo dla drugich wiadomośc o tym co mnie się śniło nie była by koszmarem ale ubawem po pachy bo kto normalny boi się tego,że mu spodnie nie takie jak potrzeba sprzedali a sprzedawczynie były niemiłe no i do tego śniła mi się moja głupia stara!!!
Nie wiem co mi dolega.Powinnam się inaczej czuc skoro moje dolegliwości ustapiły ale gdzieś wyczytałam,że nowotrów daje o sobie znaki na raty tak więc jeżeli ja jestem juz pogrzebana i nie zdąże za żywota poznac mojego Florian’a to będę czuwała nad nim z góry!!!
Nowotwór może uciskac na nerwy wzrokowe i przez to może powodowac podobne objawy do moich a może ja po prostu to sobie wmawiam a siedząc teraz po nocy i pisząc bloga nie czując z braku snu własnych rąk czuje się jakbym umarła???!!!Nie wiem co to będzie dalej!!!
Nie rozumiem dlaczego ludzie palą papierosy.Czy to ze stresu???Przecież one powodują raka płuc no i na dodatek szkodzą ludziom,którzy są w pobliżu!!!Jestem tolerancyjna nawet dla ludzi,którzy palą w moim otoczeniu ale wiadomo,że palenie skraca życie.
Na tym zdjęciu Peter Heppner pali papieroska.Z tego co ja wiem to i Taucher i Tomcraft też są palaczami ale tego akurat nie spodziewałam się po Peter’ze!!!
Czy lepiej jest być lubianym,nienawidzianym czy neutralnym???
Tak się zastanawiam czy lepiej jest byc uwielbianym czy nienawidzianym czy tez może obojętnym.Tak się zastanawiam i doszłam do wniosu,że ktoś kto dotąd był neutralny może działac na nerwy swoją przeciętnością i neutralnością albo ktoś kto dotąd był uwielbiany może nagle stac się znienawidzianym albo odwrotnie.Zastanawiam się analizując wszystkie znane mi przypadki.Nie wiem czy lepiej jest miec dużo fanów czy też może anty fanów ale ja już chyba wole swoich anty fanów na Nadodrzu niż samych nachalnych fanów,którzy liczą na to,że za każdym razem się do każdego z osobna usmiechnę oraz pogadam no i będą za mną wszędzie łazic tak jak to było w przypadku Seleny Quintanilly Perez,która miała swoją najwierniejszą fankę,która z biegiem lat okazała się przerodzic w oszustkę i zabójczynię swojej idolki.Yolanda bo tak miała na imię „największa fanka Seleny”odnalazła Selenę i chciała zostac jej menegerką i prezeską jej fun clubu.z biegiem lat zaczęła kraśc pieniądze z konta Seleny a kiedy dziewczyna poszła do „swojej fanki”do hotelu by odzyskac długi i to wyjaśnic to ta ją zastrzeliła na oczach innych pomimo iż przez jakiś czas ją uwielbiała!!!
Podobnie dzieje się z gwiazdami,które nie odwzajemniają sympatii swoim fanom to potem taki fan może przerodzic się w groźnego psychopatę.Więc czy lepiej od razu jest byc nienawidzianym???
Był nawet film z udziałem Jennier Lopez o tej Selenie,którą zabiła fanka i ten film nosił tytuł „Selena”.
Oto plakat z tego filmu:
A to prawdziwa Selena:
Najprawdopodobniej to po niej dostała imię słynna gwiazdka Disney’a-Selena Gomez,która nawet jest trochę do niej podobna:
Nie rozumiem jak te młode gwiazdy w wieku lat 12-18 taki ciężar sławy wytrzymują albo jeszcze młodsze gwiazdeczki bo ja stara baba w wieku lat 34 nie potrafię tego ścierpiec,że ktoś robi mi zdjęcia z ukrycia a potem je publikuje na swoim portalu kolejowym tylko dlatego aby pokazac,że sfotografował słynną Kouichi i już jego strona z fotkami pociągów przyciągnie tłumy w tym fanów Kouichi a tak naprawdę to ja czyli słynna Kouich chciałabym chętnie się wynieśc do Bensheim i nie miec sławy bo każdy kto mnie widzi to już wie o mnie dużo i mysli sobie,że jak kiedyś lubiłam Nadodrze to teraz pewnie też lubię!!!
Czasem chciałabym wynieśc się z tej szkoły gdzie każdy już ma mnie za nie wiem jaką gwiazdę a pan Karol K.zasłynął z tego,że Kouichi się w nim kochała i każdy się mnie pyta co dalej będzie z tą miłością lub mysli sobie,że moje fotki może publikowac bez mojej zgody lub pomimo mojego sprzeciwu bo tym sposobem sam zasłynie,że mnie ujął na fotografii jak macham do maszynisty i biegnę za pociągami wzdłuż peronu na Nadodrzu!!!
Boję się,że ktoś będzie udawał mojego przyjaciela albo przyjaciółkę tylko dlatego,że uważa mnie za gwiazdę i sam może dzięki mnie zasłynąc.Boję się,że ktoś będzie chciał się ze mna przyjaźnic tylko dlatego,że jestem niby gwiazdą a ktoś se mysli,że ja mam miliony!!!
Normalnie nie wytrzymam z moimi fanami i anty fanami!!!Ale gdybym była „neutralna”to czy nie znalazłby sie ktoś komu też bym przeszkadzała???
Moja zabawa
Chciałabym nadal pojechac do Bensheim ale jeszcze mi się to nie udało.Jak na razie musze się zadowilic tym co mam czyli nawet i domem widmo.Z tego co ja wiem to w Bensheim jest Schloss Auerbach i tam mieszka mój Florian.
Nie mogę jeszcze tego osobiście ujrzec więc aby jakoś zaspokoic mój ból i tęsknotę to wyobrażam sobie,że ten dom widmo obok,którego przejeżdżam na Boguszycach to jest Schloss Auerbach z Bensheim.Albo jak mam zajęcia na Podwalu gdzie na bocznej ulicy od Podwala jest moja szkoła to bawię się,że jestem niedaleko Schloss Auerbach a Podwale służy mi za Schloss Auerbach a ja jestem Florian’em osobiście. Jak mi nie wierzycie,że Podwale przypomina nieco prawdziwy Schloss Auerbach to sami zobaczcie:
Schloss Auerbach w Bensheim:
A to jest Podwale:
Wiem,że nie jest to idealne podobieństwo ale bynajmniej jakies jest i z tego co ja wiem co w Bensheim jest nawet taka stacja kolejowa-Bensheim Auerbach(podobnie jak Wrocław Nadodrze to tak samo u nich Bensheim Auerbach).I nawet mi to przypomina Nadodrze więc kiedy jestem na Nadodrzu(musiałam wrócic przez szkołę!!!)to bawię się,że to jest Bensheim Auerbach i jak mi nie wierzycie to sami zobaczcie:
Stacja Bensheim Auerbach:
A to jest Nadodrze,na którym przebywam już prawie 4 lata:
Ciągle myślę o moim Florianie i o Bensheim.
Wiem,że nie jest to jedno i to samo ale bynajmniej staram sie wyobrazic sobie jak to jest gdybym była nim lub gdybym żyła w Bensheim.Poprzez zabawę staram się sobie dac coś czego chyba nigdy nie będe miała i chcę wyobrazic sobie coś czego chyba nigdy w życiu nie zobaczę…
Nie myślcie sobie,że ja się bawię jak małe dziecko bo ja wcale nie bawię się jak dziecko tylko wczuwam się w rolę i bynajmniej mogę sobie to wyobrazic jakby to było gdybym tam żyła.Czy wtedy byłabym szczęsliwsza gdyby to było moje miejsce w życiu???
No i kim jest tak naprawdę Florian???Czy jest miły czy złosliwy???
Solid Sessions-Janeiro
Kiedy daty 19 listopada 2008 roku wróciłam o godzinie 15 do domu po ciężkim dniu,który spędziłam na Nadodrzu i w szkole to od razu włączyłam moją ukochaną radiostację Sunshine Live i około godziny 15:30 leciał tam utwór bardzo dobrze mi znany-Solid Sessions-Janeiro.
Pamiętam jak czekałam w 2003 i 2004 roku na kanale MTV2POP na jakikolwiek utwór mojego Florian’a i przy okazji leciało wiele innych utworów w tym Solid Sessions-Janeiro.
Kiedyś ten utwór nie robił na mnie nigdy żadnego wielkiego wrażenia ale tej daty zrobił tylko dlatego,że wsłuchałam się w niego i zobaczyłam przed sobą obraz.
W tym utworze jakaś dziewczyna śpiewa-
„This is my home.This is where i love to be.Running on the beach…”
i spiewa to właśnie o Rio de Janeiro.
Wzruszyły mnie bardzo te słowa,które przed chwila wymieniłam.Przypomniało mi sie jak równy rok temu pisałam o tym,że Nadodrze jest moim domem(„This is my home…”)i bardzo lubię tam przebywac(„This is where i love to be…”).
Kiedyś mogłabym to samo zaśpiewac tyle,że o Nadodrzu.Teraz już nie.Przypomniało mi się jak klnęłam niedawno w szkole na Wrocław i powiedziałam,że nienawidzę Wrocławian.Jakiś wykładowca powiedział mi,że jest z okolic Milicza to ja się ucieszyłam,że nie jest z głupiego Wrocławia ale nagle przerwał mi,że zameldowany jest we Wrocławiu i mieszka tu oraz czuje się Wrocławianinem!!!
Załamałam się!!!
W tym teledysku ta dziewczyna co śpiewa,że Janeiro jest jej domem jest ukazane,że najpierw ma jakiegos chłopaka,który ją kocha a potem zdradza z inną.Dlaczego dopiero teraz polatach zwróciłam uwagę na ten utwór!!!
Co prawda w październiku 2005 roku nagrałam sobie ten utwór ale tylko z racji teledysku bo wtedy kochałam się w moim instruktorze jazdy-Kamilu,który nigdy nie odwzajemnił mi uczucia i ten teledysk mi pomagał ale do diabła nie melodia!!!
I akurat tego dnia-19 listopada 2008 roku po cięzkim dniu spędzonym na Nadodrzu jakoś mi ta melodia nie chciała wyjśc z głowy po tym jak znowu ją usłyszałam!!!
Zastanawiam się czy ja teraz potraiłabym powiedziec czy mam jakieś swoje miejsce w życiu.Po odejściu z Nadodrza,zaszczuta przez anty fanów nie mogę się do dziś pozbierac.Myślę o tym,że nigdy nie będę miała pracy bo kto zatrudniłby wariatkę taką jak ja no i nie mogę znaleźc miejsca,które byłoby mi cenne.O powrocie na Nadodrze nie myslę pomimo iz wróciłam fizycznie to nie jestem tam duchem.
Duchem jestem w Bensheim przy Florian’ie ale jakże ja moge kochac miejsce,w którym nigdy nie byłam i kto wie czy będę???!!!Nawet nie wiem co się robi aby dojechac do Bensheim a co dopiero jak się szuka kogos na kim mi zalezy!!!
Co robic w tej sytuacji???
18 listopada 2008-ciężki dzień
Jeszcze do tego w szkole musiałam znieśc głupie pytanie jakie zadał mi Piotrek z mojej grupy a mianowicie to dlaczego odeszłam na Nadodrza i co takiego się stało.Tak,tak-ileż to mogę odpowiadac na to pytanie a szczególnie mówic o tych co tylko czekają aż mnie zobaczą-anty fanach i stąd też się zrodziły różnorakie Anty Kouichi czy Kouichi Killer bo tak bardzo mnie nie nawidzą,że chętnie by mi na złośc zrobili!!!
No i w szkole koleżanki pytają się mnie o to co to w końcu z tym Karolem K.wynikło.Same dobrze wiedzą jak to było a się pytają tylko po to by mi na złośc zrobic.
Na szczęscie zaraz po skończonych zajęciach poszłam na Nadodrze osobiście i zadzwoniłam do Michaliny W.,z którą teraz się rozumiem jako tako i pytałam się jej czy chciała by się ze mną spotkac ale ona powiedziała,że nie może bo pracuje a pracę kończy dopiero o 17:30.
Tak więc o godzinie 15 wsiadłam do pociągu pośpiesznego do domu.W pociągu usiadłam gdzie było wolne miejsce i akurat usiadłam w przedziale dla palących ale wcale mi to nie przeszkadza.Siedziała ze mną tylko jakaś kobieta około w moim wieku albo może odemnie o jakieś 2 lata starsza.Nie wiem bo o wiek nie pytałam.Tak czy inaczej nawiązałyśmy rozmowę i z tego co ja wiem studiowała biologię.
Najbardziej fascynuje ją antropologia i mnie też tak więc rozmawiałam z nią o naszych kościach i o tym jak bardzo ja kocham genetykę.Kobieta pytałą się mnie dlaczego nie poszłam studiowac biologii a ja jej odpowiedziałam,że mam za dużo zainteresowań bo jeszcze pasjonuję się innymi przedmiotami.Pozatym uczy się na dla szkoły tylko dla zycia:)))No i teraz mi się to przydało.
Opowiadałam jej jak „fajnie”mnie w szkole traktują i o tym jak to w sporze z takim jednym Krzyskiem wszyscy byli po jego stronie tylko dlatego,że ja klnęłam na niego i na jego rodzinę i nie włączającu tu już nikogo ale ja po prostu dzieci nie nawidzę i jak ktoś czytał elyon.blog.onet.pl i wiadomosc jaką tam pozostawiłam mojej grupie to będzie wiedział o czym teraz piszę.
Kobieta,z którą wczoraj gadałam w pociągu zdziwiła się,że jak to jest możliwe,że ja na dziecko mówię „bachor”a ja powiedziałam,że skoro studiowała biologię to powinna widziec z biologicznego punktu widzenia-człowiek po przekazaniu swouch genów jest już niepotrzebny tak więc przyznała mi rację.
Mówiła mi,że nie pracuje w zawodzie biologa tylko obecnie pracuje na serologii i zajmuje się transfuzjami krwi.Jak ja jej zazdroszczę tego zawodu!!!Ja stara baba mam 34 lata i nie pracowałam nigdy w życiu ale gdybym została laborantką to bym się cieszyła.
Opowiadałam jej też,że marzył mi się zawód medyka sądowego ale pomimo iż zrezygnowałam z tego marzenia to zostało mi wiele cennych informacji,któe zachowałam w głowie i teraz mamy o czym gadac.
Rozmowa była fajna ale czas za którki abyśmy mogła gadac godzinami.Kobieta jechała do rodziców do Warszawy i czekała ją jeszcze długa droga a ja już miałam moją Twardogórę:)))
Na pożegnanie powiedziałam jej,że jeszcze kiedyś się spotkamy i poszłam.
Niestety pociągi pospieszne mają taki mankament,że ich drzwi nie są łatwe do otwarcia i trzeba samemu otwierac bo nie otwierają się automatycznie więc jak kiedyś nie umiałam ich otworzyc to krzyczałam na cały pociąg,że „GWAŁCĄ!!!”to zaraz konduktor przyleciał i drzwi mi otwarł:)))
Mój dzień skończył się o godzinie 16:30 kiedy to po długim-18 listopada 2008 dniu poszłam spac.